Sprzęt i gwarancje
Komputery, serwery, drukarki i urządzenia sieciowe z modelem, wiekiem, wersją systemu i datą końca gwarancji. Od razu widać, co przestanie dostawać aktualizacje w przyszłym roku.
Patrzymy na technikę i na zwyczaje: kto nadaje uprawnienia, gdzie są hasła, co się dzieje, gdy ktoś odchodzi, i kto w ogóle sprawdza kopie.
Komputery, serwery, drukarki i urządzenia sieciowe z modelem, wiekiem, wersją systemu i datą końca gwarancji. Od razu widać, co przestanie dostawać aktualizacje w przyszłym roku.
Porównujemy to, za co płacisz w Microsoft 365, antywirusie czy programie księgowym, z tym, czego ludzie faktycznie używają. Zwykle wychodzą nieużywane licencje i zdublowane usługi.
Sprawdzamy, co z Twojej sieci widać z internetu: otwarte porty, wystawiony pulpit zdalny, panel NAS-a czy stary firmware routera.
Czy kopia istnieje, co obejmuje, czy ma egzemplarz poza biurem i czy da się ją odczytać. Odtwarzamy jeden plik na próbę.
Liczba administratorów, pokrycie MFA, konta osób, które odeszły, i miejsca, gdzie zapisane są hasła, łącznie z karteczkami pod klawiaturą.
Zaznaczamy ustalenia ważne z punktu widzenia RODO, NIS2 i KSC, a dla jednostek publicznych także KRI. To nie certyfikacja, ale dobry punkt wyjścia do audytu formalnego.
Czas przeglądu zależy od wielkości firmy i ustalamy go na starcie. Pracownicy odczuwają to tyle, co instalację zwykłej aktualizacji.
Godzina w Teams lub Google Meet z osobą, która najlepiej zna Wasze IT. Ustalamy dostępy i terminy.
Lekki agent i konto tylko do odczytu w Microsoft 365 zbierają dane automatycznie przez kilka dni.
Pracownik wysyła kilka zdjęć szafy, routera i etykiet na urządzeniach. Tyle wystarcza, żebyśmy zobaczyli okablowanie i zasilanie awaryjne.
Spotkanie online z przejściem przez raport, listę ryzyk i plan z szacunkiem godzin dla każdego punktu.
Najdroższe znalezisko audytu zwykle nie jest techniczne. Częściej chodzi o to, że domena firmy, konto w Azure albo dostęp do rejestratora są zapisane na prywatny adres byłego pracownika lub wykonawcy. Odzyskanie takiego dostępu po fakcie potrafi trwać tygodnie, dlatego sprawdzamy własność kluczowych kont w pierwszej kolejności.
Niewiele. Potrzebna jest jedna osoba kontaktowa, konto administratora do nadania nam uprawnień tylko do odczytu i godzina na rozmowę startową. Jeśli macie jakąkolwiek dokumentację, choćby stary arkusz z listą sprzętu, prześlij go, ale nie jest wymagany.
Dostajemy imienne konta tylko do odczytu z MFA, ważne na czas audytu. Po oddaniu raportu je usuwamy, a Ty dostajesz potwierdzenie. Na życzenie podpisujemy umowę powierzenia przetwarzania danych, zanim zobaczymy cokolwiek.
Nie czekamy do raportu. Gdy widzimy np. pulpit zdalny otwarty na świat albo kopię, która nie działa od miesięcy, piszemy od razu i proponujemy szybką poprawkę. Decyzja, czy ją zlecić, należy do Ciebie.
Nie. Plan jest napisany tak, żeby mógł go zrealizować Twój informatyk albo inny dostawca. Przy każdym punkcie podajemy szacunek pracy, ale wybór należy do Ciebie.
Napisz kilka słów o firmie. Umówimy rozmowę startową i ustalimy termin raportu.
Zapytanie dotarło do nas
Odpowiedź dostaniesz w ciągu dnia roboczego, a jeśli zgłaszasz awarię, która zatrzymuje pracę, zajmiemy się nią w pierwszej kolejności.
Nie mamy tego miasta na liście. Sprawdź pisownię albo wybierz najbliższe duże miasto - pracujemy zdalnie, więc nie wpływa to na zakres obsługi.