IDE i edytory
Pakiety JetBrains, subskrypcje Visual Studio, GitHub Copilot. Pomagamy wybrać wariant i liczbę miejsc, a licencje przypisujemy do firmowych kont, nie do adresów na Gmailu.
Ważniejsze od tego, w jakim edytorze pisze zespół, jest pytanie, gdzie mieszka kod i jaką drogą zamienia się w działający produkt u klienta.
Pakiety JetBrains, subskrypcje Visual Studio, GitHub Copilot. Pomagamy wybrać wariant i liczbę miejsc, a licencje przypisujemy do firmowych kont, nie do adresów na Gmailu.
GitHub, GitLab lub Azure DevOps założone jako organizacja firmy, z przemyślanymi zespołami, ochroną gałęzi i obowiązkowym logowaniem dwuskładnikowym.
Pipeline, który sam buduje aplikację, uruchamia testy i wystawia wersję na środowisko testowe. Koniec z ręcznym kopiowaniem plików przez FTP w piątek wieczorem.
Hasła, klucze API i certyfikaty w menedżerze sekretów zamiast w plikach konfiguracyjnych w repozytorium.
Zewnętrzni programiści dostają dostęp dokładnie do tych repozytoriów, przy których pracują, na czas trwania umowy. Po zakończeniu dostęp znika automatycznie.
Sprawdzamy, na jakich licencjach są biblioteki open source w Twoim produkcie. GPL w aplikacji sprzedawanej klientom to temat, który lepiej znać przed podpisaniem umowy. Ocenę prawną zostawiamy prawnikowi.
Czas zależy od liczby projektów i repozytoriów, harmonogram ustalamy na starcie.
Gdzie leży kod, kto ma do niego dostęp, na kogo są wykupione subskrypcje i jak dziś wygląda wdrożenie nowej wersji.
Narzędzia i liczba licencji dopasowane do wielkości zespołu, stosu technologicznego i wymagań Twoich klientów, na przykład co do lokalizacji kodu.
Organizacja, uprawnienia, pipeline, sekrety i kopia zapasowa repozytoriów. Zdalnie, bez zatrzymywania bieżących prac.
Opis środowiska i godzinne spotkanie na Teams albo Google Meet, na którym zespół zadaje pytania.
Kod na prywatnym koncie programisty w praktyce nie należy do firmy. Gdy ta osoba odchodzi, razem z nią może odejść dostęp do całej historii zmian, a kwestie praw autorskich trzeba potem wyjaśniać z prawnikiem. Przeniesienie repozytoriów do organizacji firmowej to pierwsza rzecz do zrobienia.
Zwykle nie. Usługa w chmurze zdejmuje z Ciebie administrację serwerem, aktualizacje i kopie. Własna instalacja ma sens, gdy umowa z klientem zabrania trzymania kodu poza Twoją infrastrukturą albo gdy wszystko musi zostać w UE u wskazanego dostawcy.
Tak, pod warunkiem że wybierzesz plan, którego aktualne warunki wykluczają uczenie modeli na Twoim kodzie (sprawdzamy je przed zakupem), i ustalisz proste zasady: bez wklejania danych klientów i sekretów. Konfigurujemy takie ustawienia na poziomie organizacji, żeby nie zależały od dobrej woli każdego programisty.
Zwykle jako subskrypcja za użytkownika, kupowana u producenta lub jego partnera. Kluczowe jest, żeby była wystawiona na firmę i przypisana do firmowego konta. Subskrypcja na prywatny adres odchodzi z pracownikiem, a pieniądze przepadają.
Większość zespołów i tak pracuje głównie na darmowych narzędziach: Git, Docker, VS Code, biblioteki open source. Płaci się zwykle za pakiety IDE, asystentów AI i minuty budowania w chmurze. Przy okazji przeglądamy warunki licencyjne bibliotek, których używasz w produktach sprzedawanych dalej.
Napisz, ilu masz programistów i gdzie dziś trzymacie kod. Zaproponujemy zestaw narzędzi i posprzątamy subskrypcje.
Zapytanie dotarło do nas
Odpowiedź dostaniesz w ciągu dnia roboczego, a jeśli zgłaszasz awarię, która zatrzymuje pracę, zajmiemy się nią w pierwszej kolejności.
Nie mamy tego miasta na liście. Sprawdź pisownię albo wybierz najbliższe duże miasto - pracujemy zdalnie, więc nie wpływa to na zakres obsługi.