Inwentaryzacja
Pełna lista adresów z crawla, mapy witryny, Search Console, Google Analytics 4 i profilu linków przychodzących. Dopiero suma tych źródeł pokazuje, co naprawdę trzeba przenieść.
Najwięcej pracy wykonujemy przed dniem przełączenia i tuż po nim. Sam import treści to zwykle najkrótszy etap całego projektu.
Pełna lista adresów z crawla, mapy witryny, Search Console, Google Analytics 4 i profilu linków przychodzących. Dopiero suma tych źródeł pokazuje, co naprawdę trzeba przenieść.
Teksty, produkty, kategorie, obrazy, pliki PDF, autorzy i daty publikacji. Tam, gdzie się da, automatycznie przez API lub eksport bazy, zamiast ręcznego kopiowania.
Każdy stary adres ma przypisany nowy odpowiednik, żeby podstrony z ruchem lub linkami nie kończyły na błędzie 404.
Wdrażamy je strona po stronie, bez łańcuchów i pętli. Hurtowe przekierowanie wszystkiego na stronę główną Google traktuje jak zniknięcie treści.
Tytuły, opisy, atrybuty alt, adresy kanoniczne, hreflang i dane strukturalne przenosimy razem z treścią, a nie „kiedyś potem”.
Porównujemy liczbę stron, sprawdzamy linki, obrazy, formularze, szybkość i zgody cookies na wersji testowej zamkniętej dla robotów.
W pierwszych tygodniach regularnie przeglądamy raporty indeksowania i błędów 404 i poprawiamy wszystko, co wypadło.
Czas zależy od liczby podstron i porządku w danych. Przełączenie planujemy na spokojny dzień w środku tygodnia, a nie na piątkowe popołudnie.
Co przenosimy, co porządkujemy, co usuwamy i które adresy są najcenniejsze. Lista powstaje z Search Console, crawla i analityki.
Budowa na adresie testowym zablokowanym dla wyszukiwarek, z próbnym importem treści.
Pełny import, wdrożenie mapy przekierowań i przegląd każdej grupy podstron.
Zmiana DNS, zdjęcie blokady dla robotów, nowa mapa witryny w Search Console i codzienna obserwacja indeksowania.
Najczęstszy błąd migracji to blokada robotów przeniesiona z wersji testowej na produkcję. Linijka „Disallow: /” w pliku robots.txt albo znacznik noindex, który chronił stronę testową, zostaje po przełączeniu. Serwis wygląda dobrze, a Google zaczyna usuwać go z indeksu. Sprawdzenie tego to pierwszy punkt naszej listy w dniu startu.
Przy starannej migracji spadek bywa niewielki i przejściowy. Duże straty mają ci, którzy zmienili adresy bez przekierowań albo przekierowali wszystko na stronę główną. Mapa URL adres po adresie to najważniejsze ubezpieczenie.
Najczęściej tak, bo skoro serwis i tak powstaje od nowa, przeniesienie starego projektu jeden do jednego rzadko ma sens. Nie zmieniaj jednak naraz adresów, struktury, treści i domeny. Im mniej zmiennych jednocześnie, tym łatwiej ustalić przyczynę ewentualnego spadku.
Zachować wyłączoną, ale kompletną, razem z bazą danych, przez co najmniej kilka miesięcy. Jeśli okaże się, że jakaś sekcja albo załączniki nie zostały przeniesione, wydobędziemy je stamtąd. Usunięcie starego serwisu dzień po starcie to proszenie się o kłopoty.
Tak, o ile pozwala na to format danych. Hasła są zapisane jako skróty w formacie starego systemu, więc albo obsługujemy stary format przy pierwszym logowaniu, albo prosimy użytkowników o ustawienie nowego hasła. Przeniesienie danych osobowych opisujemy w dokumentacji RODO.
Nie zawsze, ale przy tej okazji warto przejrzeć serwer: wersję PHP lub Node.js, certyfikat, pocztę w domenie. Zmianę hostingu i CMS możemy rozdzielić w czasie, żeby każdą obserwować osobno.
Napisz, na jakiej platformie działa dziś strona i dokąd chcesz przejść. Zaczniemy od zebrania listy zaindeksowanych adresów.
Zapytanie dotarło do nas
Odpowiedź dostaniesz w ciągu dnia roboczego, a jeśli zgłaszasz awarię, która zatrzymuje pracę, zajmiemy się nią w pierwszej kolejności.
Nie mamy tego miasta na liście. Sprawdź pisownię albo wybierz najbliższe duże miasto - pracujemy zdalnie, więc nie wpływa to na zakres obsługi.